sobota, 12 października 2013

Rozdział 2

Kamila powiedziała, że chce jej się spać, więc najpierw ja poszłam pod prysznic, potem ona. Zachowywała się jakoś dziwnie. Nigdy tak wcześnie nie chciała iść spać, ciągle chodziła zamyślona. Gdy już obie byłyśmy umyte, ona położyła się spać, ja weszłam jeszcze na facebook'a. Było po 03.00. Nagle dostałam sms : 
-Gdzie Ty wieśniaku jesteś ? 
-Na pewno nie w domu ... 
-Przestań.. Martwię się. 
-No dobra. Jestem u Kamili.
-To dobrze. Czyli mam rozumieć, że szybko nie wrócisz ? 
-Nie, pójdę od niej do szkoły, tylko podrzuć mi rano ciuchy i książki, oks ? 
-Spoko Olka. A teraz idź już spać. Dobranoc :*
-Dobranoc :*
Zdziwiła mnie jego opiekuńczość. Nigdy wcześniej taki nie był. On i Kami coś kombinują.. O co im chodzi.. Wyszłam z facebook'a, była prawie 05.00. Nie mogłam spać, toteż nie spałam całą noc, ciągle myślałam, o tym chłopaku, o Kami i Robercie. Około 06.00 Kamila wstała, bo obudził ją budzik, tylko czemu ta wcześnie ustawiła sobie budzik ? Ja udawałam, że śpie. Okazało się, że to nie był budzik, to ktoś dzwonił. Kamila ustawiła na głośni, dzięki temu mogłam lepiej słyszeć. W telefonie odezwał się jakich chłopak : 
-No hej, skarbie.
-Czego chcesz ? Wczoraj, skąd Ty się tam wziąłeś ? 
-Czy to ważne ? Niezłą masz przyjaciółeczkę.
-Olek, radzę Ci odwal się od niej, ode mnie, jak i od Roberta.
-Haha. Chciałabyś. 
-Czego Ty chcesz ? 
-Albo Ciebie, albo jej, albo jego, lub Łukasza.
-Jeżeli ich tkniesz, to tego pożałujesz.
-Haha. A co mi zrobisz ? 
-Gówno, idioto.
-Uważaj, bo się przestraszę. Może jeszcze psy na mnie naślesz, suko ? 
-Zrobię wszystko, żeby chronić moich przyjaciół.
-Cieszę się, a teraz przepraszam, muszę kończyć. 
-NARA.
-Pa. A i pilnuj psiapsiułeczki. 
-Wara od Oli.
Rozłączyła się. Miałam łzy w oczach, ale nie mogłam płakać, bo przecież udawałam, że śpię. 
Wstałam o 07.00. Na krzesełku leżały moje ubrania i książki przywiezione przez Roberta. Przywiózł mi to : 

Poszłam do łazienki, ubrałam się i zeszłam do Kamili, która nakładała na talerze jajecznice. Zjadłyśmy, i ruszyłyśmy do szkoły. Z domu Kamili było całkiem blisko do szkoły, ode mnie niestety trzeba było jechać autobusem. Podczas spaceru chciałam popytać się Kami o tego typa, lecz ona udawała, że nic nie, słabo jej to wychodziło. Powiedziała, że musi wejść do toalety, zostawiła mi torebkę, w której był telefon. Szybko zajrzałam do niego. Wiadomości z Robertem zszokowały mnie : 
-Robert, dziś jak szłyśmy do mnie, widziałam go.
-Kogo ?
-Olka..
-Co ? Ta szmata tu jest ? 
-Niestety tak. Dzwonił do mnie niedawno. 
-Mam nadzieję, że Ola nic nie wie ?
-Nie, nie zdołała się chyba domyślić. 
-Muszę dokonać zemsty..
-Ale po co ? 
-Pozbędę się chuja, raz na zawsze. 
-Robert, idioto ... 
O rety ! Kamila idzie. Na szczęście zdążyłam schować telefon. Od razu jak przyszła zaczęła się dopytywać :
-Nie pisał nikt do mnie ? 
-Nie.
-Nie dzwonił ?
-Nie. 
Nagle jej oczy wytrzeszczały patrząc na pewien budynek, właściwie, za nim chyba coś było. 
-Chodźmy Olu już do szkoły, bo się spóźnimy.
-Dobrze. 
Gdy ona nie patrzyła odwróciłam się dyskretnie w tył i zobaczyłam tam Go ...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Miałam czekać, ale stwierdziłam, że dodam ten rozdział jeszcze dziś :) 
Czytałeś = kom. ;)

1 komentarz: