-Gdzie Ty wieśniaku jesteś ?
-Na pewno nie w domu ...
-Przestań.. Martwię się.
-No dobra. Jestem u Kamili.
-To dobrze. Czyli mam rozumieć, że szybko nie wrócisz ?
-Nie, pójdę od niej do szkoły, tylko podrzuć mi rano ciuchy i książki, oks ?
-Spoko Olka. A teraz idź już spać. Dobranoc :*
-Dobranoc :*
Zdziwiła mnie jego opiekuńczość. Nigdy wcześniej taki nie był. On i Kami coś kombinują.. O co im chodzi.. Wyszłam z facebook'a, była prawie 05.00. Nie mogłam spać, toteż nie spałam całą noc, ciągle myślałam, o tym chłopaku, o Kami i Robercie. Około 06.00 Kamila wstała, bo obudził ją budzik, tylko czemu ta wcześnie ustawiła sobie budzik ? Ja udawałam, że śpie. Okazało się, że to nie był budzik, to ktoś dzwonił. Kamila ustawiła na głośni, dzięki temu mogłam lepiej słyszeć. W telefonie odezwał się jakich chłopak :
-No hej, skarbie.
-Czego chcesz ? Wczoraj, skąd Ty się tam wziąłeś ?
-Czy to ważne ? Niezłą masz przyjaciółeczkę.
-Olek, radzę Ci odwal się od niej, ode mnie, jak i od Roberta.
-Haha. Chciałabyś.
-Czego Ty chcesz ?
-Albo Ciebie, albo jej, albo jego, lub Łukasza.
-Jeżeli ich tkniesz, to tego pożałujesz.
-Haha. A co mi zrobisz ?
-Gówno, idioto.
-Uważaj, bo się przestraszę. Może jeszcze psy na mnie naślesz, suko ?
-Zrobię wszystko, żeby chronić moich przyjaciół.
-Cieszę się, a teraz przepraszam, muszę kończyć.
-NARA.
-Pa. A i pilnuj psiapsiułeczki.
-Wara od Oli.
Rozłączyła się. Miałam łzy w oczach, ale nie mogłam płakać, bo przecież udawałam, że śpię.
Wstałam o 07.00. Na krzesełku leżały moje ubrania i książki przywiezione przez Roberta. Przywiózł mi to :
Poszłam do łazienki, ubrałam się i zeszłam do Kamili, która nakładała na talerze jajecznice. Zjadłyśmy, i ruszyłyśmy do szkoły. Z domu Kamili było całkiem blisko do szkoły, ode mnie niestety trzeba było jechać autobusem. Podczas spaceru chciałam popytać się Kami o tego typa, lecz ona udawała, że nic nie, słabo jej to wychodziło. Powiedziała, że musi wejść do toalety, zostawiła mi torebkę, w której był telefon. Szybko zajrzałam do niego. Wiadomości z Robertem zszokowały mnie :
-Robert, dziś jak szłyśmy do mnie, widziałam go.
-Kogo ?
-Olka..
-Co ? Ta szmata tu jest ?
-Niestety tak. Dzwonił do mnie niedawno.
-Mam nadzieję, że Ola nic nie wie ?
-Nie, nie zdołała się chyba domyślić.
-Muszę dokonać zemsty..
-Ale po co ?
-Pozbędę się chuja, raz na zawsze.
-Robert, idioto ...
O rety ! Kamila idzie. Na szczęście zdążyłam schować telefon. Od razu jak przyszła zaczęła się dopytywać :
-Nie pisał nikt do mnie ?
-Nie.
-Nie dzwonił ?
-Nie.
Nagle jej oczy wytrzeszczały patrząc na pewien budynek, właściwie, za nim chyba coś było.
-Chodźmy Olu już do szkoły, bo się spóźnimy.
-Dobrze.
Gdy ona nie patrzyła odwróciłam się dyskretnie w tył i zobaczyłam tam Go ...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Miałam czekać, ale stwierdziłam, że dodam ten rozdział jeszcze dziś :)
Czytałeś = kom. ;)

Zapowiada się bardzo fajnie czekam nn ;*
OdpowiedzUsuń